Maj zbliża się nieubłaganie, w szkole i w domu zaczyna się straszenie i wałkowanie w kółko tej samej śpiewki „ucz się bo nie zdasz”. Możliwe, że coś w tym jest, jednak nie ma co popadać w paranoje. Matura to nic strasznego. Do odpowiedniego przygotowania wystarczy odpowiednie podejśie i znajomość kilku podstawowych zasad.
Na samym początku naszych przygotowań warto przygotowany materiał podzielić sobie na małe części i uczyć się po jednej dziennie. Nie ma co przesadzać, zarywanie nocy czy też przesiadywanie przy książkach od rana do wieczora, wcale nie przyniesie zamierzonego efektu. Zamiast picia kawy i zażywania innych wspomagaczy, które dają jedynie pozorny wzrost koncentracji, lepiej zrobić sobie małą rozgrzewkę, rozwiązując drobne łamigłówki.
W chwili, gdy natrafimy na materiał, którego inaczej jak „wykuciem na blachę” pojąć się nie da, dobrym sposobem jest zastosowanie jednej z technik zapamiętywania. Jedną z nich jest przypisywanie np. danej liczbie jakiegoś przedmiotu. Można w ten sposób ułożyć historyjkę, dzięki której już nigdy nie zapomnimy konkretnej daty czy wzoru matematycznego.
Nasz mózg z czasem zaczyna się nudzić, podczas wykonywania tej samej czynności. Dlatego najlepiej robić sobie, co jakiś czas przerwę na ulubioną piosenkę lub inną czynność, która sprawia nam przyjemność a naszej głowie pozwoli odpocząć.
U kresu naszych przygotowań powinniśmy sobie wszystko jeszcze raz z lekka powtórzyć. Nie powinniśmy tego jednak robić ostatniego dnia przez egzaminem maturalnym. Ostatni dzień przeznaczyć powinniśmy na odpoczynek i zrelaksowanie się. Wycieczka do kina czy spacer po parku to zdecydowanie trafny wybór.
Tomasz Mroziński